Pierwszaki jeszcze są w moim LO dosyć wystraszeni. Przeraża ich nowa szkoła, nowa społeczność, nauczyciele. Rozkręcą się... jeszcze trochę i zacznie się lansowanie. Niestety, w mojej "budzie" było, jest i prawdopodobnie będzie to na porządku dziennym.
Budynek mojego ogólniaka.
Dzisiaj kolejny niemiecki, a więc lekcja, podczas której chowam się najlepiej jak mogę przed wzrokiem swojej nauczycielki. Ale nie dlatego że boję się jej oczu ^^, tylko dlatego, iż niemiecki, to jakby to nazwać... moja pięta achillesowa... Nienawidzę tego języka i nigdy go nie polubię. Chyba nawet wolę język łaciński, którego też mam wątpliwą przyjemność się uczyć.
Kiermasz podręczników. Oczywiście nie jestem na tyle ogarnięty, aby przynieść swe stare książki i sprzedać je pierwszakom. Cóż, pozostaje jeszcze antykwariat, do którego wybiorę się jutro. Muszę bowiem zakupić jakiś podręcznik do biologii. W końcu mam plan : matura 2013 - biologia rozszerzona. A tak dla przypomnienia, jestem w humanie. Nie wiem, co tu robię, więc nie pytajcie mnie o to...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz