niedziela, 25 września 2011

Seriale, seriale, seriale...

Każdy z nas uwielbia oglądać różnego typu programy telewizyjne, w tym seriale. Ja, jako że jestem wielkim fanem amerykańskiej kultury (tak wiem, wielu uzna to za zapatrywanie tam gdzie nie trzeba), także seriale oglądam amerykańskie. Chyba dlatego, że po prostu polskich produkcji nie trawię. Polski, udany film to często wyjątek... niestety.

Ale do rzeczy, dzisiaj o serialach. Oto mój ranking ulubionych sequeli, programów dokumentalnych, itp. a zaczyna się od....

MIEJSCE 10. 
"The Haunted", polski tytuł- dość niefortunny : "Duchy".
To ciekawe... ale wierzę w duchy, właściwie zawsze w nie wierzyłem. Być może dlatego lubię oglądać nadawany w soboty na ID program. W każdym odcinku, pewna rodzina opowiada o swoich problemach z duchami właśnie. Motyw jest zawsze ten sam - nawiedzony dom, strach, walka o normalne życie, w końcu przepędzenie istoty niematerialnej. Przyznaję, że jest to wciągające i nie zniechęca mnie nawet późna pora nadawania tego programu.  Polecam nawet wielkim sceptykom.



MIEJSCE 9.
"Sex and the city" - polski tytuł  "Seks w wielkim mieście"
Serial ten zacząłem oglądać jakiś czas temu. Niegdyś uważałem, że to coś tylko dla kobiet, albo co gorsza jakiś pornograficzny program typu "Playboy". Obejrzałem jeden odcinek i przyznaję, że dałem się wciągnąć fabule. Ów wielkie miasto, to oczywiście Nowy Jork, do którego kiedyś bez wątpienia się wybiorę (tym bardziej produkcja mnie zainteresowała). Co ciekawe, w USA odcinki są montowane tak, aby nie było widać nawet kawałka nagiego ciała podczas nieco bardziej pikantnych scen (zboki mogą jednak zapomnieć, że w polskie wersji zobaczą orgie seksualne z wszystkimi szczegółami :] ) Nie mniej , wersja polska nie jest tak przemontowana. Całkiem fajny serial, chociaż mimo wszystko bardziej dla kobiet ... 

MIEJSCE  7.
"According to Jim" - polski tytuł to "Jim wie lepiej"
"Jim wie lepiej" to właściwie typowy sequel, serial familijny. Nie przepadam za polskimi sequelami, ale niektóre amerykańskie są bliskie mojemu sercu (tak wiem, mała hipokryzja). Tak jest w przypadku tej "produkcji". Ma w sobie to coś, klimat, który sprawia, że lubię usiąść przed TV z talerzem jakiegoś dobrego jedzenia i oglądając perypetie rodziny Jima, oderwać się od rzeczywistości. Typowo amerykański serial. Ale naprawdę polecam. Choć czasami poziom dowcipu jest tu poniżej krytyki... 

MIEJSCE 6.
Larry King Live czyli po prostu show Larrego Kinga na żywo.
Uwielbiam tego gościa. Jest taki charakterystyczny. Przez tyle lat prowadził wywiady dla CNN. W 2010 został wyemitowany jego ostatni program. Rozmawiał z wieloma gwiazdami, jak Madonna, Michael Jordan, Elizabeth Taylor itp. Ten jego chrypiący głos no i oczywiście szelki. Poza tym sposób prowadzenia wywiadu - przyjrzyjcie się - jest na prawdę świetny.

MIEJSCE 5.
"Grey's Anathomy" czyli polscy "Chirurdzy"
Przyznaję się bez bicia, że tego serialu nie oglądałem już od kilu lat. Pamiętam jednak, iż kiedyś był on obowiązkową pozycją w moim telewizyjnym menu. Bardzo ciekawy, często wzruszający, poruszający tak bliskie nam tematy choroby, cierpienia i niestety śmierci. Nie wiem, czy obecne odcinki też są tak ciekawe, jak niegdyś.

MIEJSCE 4.
"Desperate Housewives"  czyli "Gotowe na wszystko"

Właściwie dużo tym serialu powiedzieć, a raczej napisać nie mogę. Dane mi było obejrzeć tylko kilka odcinków. Z opinii mojej przyjaciółki było to kiedyś  całkiem interesujące. Ale jedynie pierwsze serie były do zjedzenia. W każdym razie po sukcesie, jaki odniosły "Desperate housewives" można wnioskować, że warte jest to obejrzenia. Te kilka odcinków, które widziałem, wystarczyło, bym stwierdził, że można się w tę pełną podstępów i zdrad fabułę z powodzeniem wciągnąć.

MIEJSCE 3.
"House"

Myślę, że w tym przypadku dużo pisać nie muszę :) Kto dzisiaj nie oglądał choćby jednego odcinka tego serialu ?? Błyskotliwe teksty dr House'a, ciekawe losy doktorów i niespotykane przypadki lekarskie. To po prostu trzeba oglądać.

MIEJSCE 2.
"My wife and kids" - "On, ona i dzieciaki".

Jest to mniej znany serial familijny. Dlaczego tak wysoko ? To już w pełni subiektywna ocena. Mam ogromną słabość do komedii i seriali komediowych braci Wayans. Trafiają idealnie w moje poczucie humoru. Serial ten oglądam zawsze przed pójściem do szkoły. Od tego akcentu zawsze zaczynam dzień,  dlatego mam do niego taki sentyment.



MIEJSCE 1. 

-"The Simpsons" czyli nasi kochani "Simpsonowie".
Jedyne co mogę powiedzieć o tej kreskówce to fakt, iż ją kocham. Mógłbym oglądać ją godzinami. Bardzo rozpaczałem, gdy przestałem mieć możliwość oglądania jej na swej kablówce. Pozostaje tylko internet, a na to aż tyle czasu nie mam ;/ Głupkowaty Homer, troskliwa Marge, butny Bart i przykładna Lisa. Ta rodzinka ma w sobie coś fajnego, nieprawdaż ?

Bart jako Michael Jackson. Kojarzycie okładkę albumu "Bad" ^^ ?



- Ex equo " miejsce 1.
"Scrubs" czyli  "Hoży Doktorzy"


Ten serial też mógłbym oglądać bez końca. Gra w nim mój ulubiony aktor - Zach Braff. Po prostu genialny sposób przekazania dowcipu. Wcale nie jest to takie banalne, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Każdemu polecam perypetie JD, Turka i doktora Coxa. Na prawdę, coś fantastycznego :) 

Kilka fotografii by MRÓWA.

Postanowiłem wrzucić kilka fotek robionych przeze mnie jeszcze w wakacje.  Dlaczego one tak szybko minęły... Lubię robić zdjęcia dla przyjemności. Nie zajmuję się tym profesjonalnie, często przerabiam zrobione fotki. Lubię, gdy patrząc na wykonane zdjęcie jestem po prostu uszczęśliwiony tym co widzę.

 Powyższe zdjęcie nazwałbym "macdonaldyzacja". Zastanawiam się, czy moje fotografie nie zmierzają czasami powoli w kierunku fotograficznego turpizmu. No bo właściwie, co jest takiego fajnego w śmieciach z MacDonalda ? Mnie to zainteresowało. Nie podoba mi się fakt, iż rzucamy wszystko gdzie popadnie i postanowiłem utrwalić to na tym zdjęciu.


To zdjęcie też mi się podoba - nie wiedzieć czemu, ale lubię robić takie fotki, no wiecie - wśród chrząszczy i traw.

 Powyższe zdjęcie z kolei zrobione zostało podczas wakacyjnego pobytu nad morzem. Zachody słońca są czymś nieziemskim. Dodatkowo ten koń, który dodał tyle klimatu tej fotografii. Co ciekawe, akurat wtedy nie miałem przy sobie aparatu, więc zdjęcie jest robione telefonem o aparacie 3,2 Mpx :)
Jak już niegdyś pisałem, uwielbiam fotografować niebo. Czasem chmury układają się tak dziwnie, a zarazem wspaniale, że nie sposób oprzeć się pokusie wyjęcia aparatu...

Wspaniały widok, prawda ?

Z tego zdjęcia jestem dumny. Moje ulubione, po prostu mi się podoba, choć przedstawia tylko jarzębinę i to jarzębinę o robaczywych liściach.

Pewnie zapytacie co to... Otóż, są to dwie malutkie śliweczki, lub coś do śliwek podobnego. Spodobało mi się, więc zrobiłem fotkę...

Oczywiście ziemia nie jest czerwona. To tylko filtr :)
No ale chmury znów fajne, prawda ?

No i jeden z mych ulubionych motywów - czyli kolejne zdjęcie na zbożowo.

poniedziałek, 19 września 2011

Matura i studia. Czyli nasza przyszłość.

Jak już wspominałem na tej stronie, maturę będę pisał w 2013 roku. Na dzień dzisiejszy, na deklaracji maturalnej wybrałbym rozszerzony język polski, konieczną podstawę z matmy, rozszerzenie z wosu. Oprócz tego myślę też o rozszerzeniu z biologii, do której musiałbym przygotować się sam.

Większy problem stanowi jednak nie sama matura i zdawane na niej przedmioty, a moja dalsza przyszłość. Nie wiem bowiem, jaki kierunek studiów miałbym wybrać. Co prawda interesuję się nieco psychologią i myślę o wybraniu specjalizacji takiej jak psychologia biznesu, bądź reklamy. Mimo to, wewnętrzny niepokój pozostaje - czy po tych studiach, i otrzymaniu tytułu magistra, znajdę gdziekolwiek zatrudnienie. Oczywiście w dzisiejszych czasach, dyplom niczego nie gwarantuje, ale istnieją tzw. przyszłościowe kierunki... Psychologia na pewno jednak do nich nie należy. Kolejny pomysł to dziennikarstwo. Tutaj problemem jest fakt, iż można to studiować jedynie 3 lata  i jedyne co się otrzymuje, to licencjat. To wg mnie zdecydowanie za mało... Może jednak administracja, albo biotechnologia. Nie mam żadnego pomysłu i to frapuje mnie najbardziej.


Psychologia to kierunek, który na pewno by mnie zainteresował. Jednak jak to jest z tą pracą psychologa?

Wydaje mi się, że na dziennikarza się jednak nie nadaję. Poza tym perspektywa jedynie 3 lat nauki... Marny pomysł.

A może by tak biotechnologia ? Podobno w Polsce nie ma na to warunków. Nasz kraj jest "sto lat za murzynami" w tej dziedzinie nauki. To też mnie nie zachęca...


Kurczę, jeszcze ta matura... jej widmo nadciąga co jakiś czas i pustoszy mój umysł. To nienormalne.

piątek, 16 września 2011

Szkoła i pieniądz...

W szkole jest coraz trudniej. Nadal nie potrafię wejść w ten szkolny rytm, albo po prostu plan jest ułożony w taki sposób, że nie odpowiada mojemu zegarowi biologicznemu...:) Na nic nie mam siły, ani ochoty. Jestem senny, zaraz po przyjściu ze szkoły. Ale nie o tym chce pisać.

We wtorek udzieliłem pierwszych korepetycji z angielskiego. Uczeń, to dziewczyna, która chodzi do 6 klasy. Niestety, tak jak przypuszczałem, nie jest dobrze. Powiedziałby wręcz, że fatalnie. Ale co tam, ważne, że jakieś pieniądze zarabiam, na drobne wydatki w sam raz. Poza tym mam nadzieję, podnieść nieco tę dziewczynę z dwójki na może 3, albo 4... Czas pokaże, czy zrobi postępy.

Za godzinę, mam kolejne spotkanie... Zaraz po tej godzinnej męczarni jadę z powrotem do centrum miasta (z którego wróciłem 1,5 h temu), bo mam zamiar zakupić książkę pt. "Ameryka nie istnieje" Wojciecha Orlińskiego. Jestem ciekaw, czy te wszystkie rekomendacje i nazwanie jej książką podróżniczą roku ma swe odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Gdy tylko przeczytam tę pozycję, oczywiście na blogu pojawi się krótka recenzja i moje wrażenia na jej temat.

niedziela, 11 września 2011

Najstarsze miasto w Polsce - Kalisz.

Znużony nauką geografii i przygotowywania materiałów do korepetycji, postanowiłem wybrać się do jakiegokolwiek polskiego miasta, w którym nie byłem. Godzina 14, a mnie się zachciało wyjazdu, ale cóż... jak sumienie wzywa ...Potem wracałem "po ciemku" z mieszanymi uczuciami o miejscu, które odwiedziłem -  Kaliszu.

Tak prezentuje się główny rynek miasta. Nie wiem, być może ze względu na wysoką temperaturę, nie pachniało najładniej :( Zadziwiła mnie ilość osób spacerujących, siedzących i jeżdżących  po placu.

Ratusz usytuowany w centrum Starego Miasta.

Kościół w drodze do Kalisza. Gdy wszedłem, jakiś facet od razu zamknął całkiem ładny  budynek. Miałem małego pecha ...

Ratusz po raz drugi. Widać liczne "ogródki", gdzie nie brakuje smakoszów piwa. Ale przecież było 3o stopni,  więc nie ma się czemu dziwić...



Miejsce roztsrzelania nijakiego księdza Pawłowskiego. 



W drodze powrotnej. Fantastyczny zachód słońca...
Był to na prawdę fajny widok, choć fotografia tego nie oddaje ...
Jeden z wielu kościołów w tym mieście. Właściwie nic specjalnego. Bardziej przypomina chyba lożę masońską, cóż...


Narobiłem więcej fotek, ale nie różnią się one zbytnio od powyższych, w związku z czym ich nie dodałem...

Mimo tego, iż nie zdążyłem poznać tego miasta dokładnie ( ze względu na późną porę) polecam jego odwiedziny . W końcu to najstarsze miasto w Polsce. Przynajmniej tak się przyjmuje. Uważam, że miasto ma dobrze rozwinięty system infrastruktury...

piątek, 9 września 2011

It's getting better...

Jak każdy mam marzenia, które bardzo chcę zrealizować. Jednym z największych, jest wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Liczę na to, że kiedy skończę już liceum, napiszę maturę i będę studiował,  znajdę czas na wyjazd z programem "Work and travel". To byłoby fantastyczne przeżycie. Jeśli nie uda mi się  podczas studiów, na pewno nie zrezygnuję i pojadę po ich ukończeniu.

Można powiedzieć, iż jak wiele osób chciałbym, aby spełniło się moje American Dream :)
Uwielbiam klimat panujący w tym kraju, kulturę, mentalność zamieszkujących to miejsce ludzi. Marzy  mi się wyprawa do Californi i Nowego Jorku. Wiem  na pewno, że kiedyś te marzenia zamienią się w rzeczywistość. A teraz piosenka, która nie wiedzieć czemu, kojarzy mi się bardzo ze Stanami. 

Cass Elliot - "It's getting better"

W USA mieszka mój wuj, więc nie byłoby problemu z noclegiem itp. Gorzej z otrzymaniem wizy, ale zobaczymy co czas przyniesie. Na razie wolę wierzyć, że niedługo będzie mi dane odwiedzić Wielki Kanion,  most Brooklyński czy Statuę Wolności...


Wielce prawdopodobne, że na studia wyjadę zaś do Szkocji. Interesujący jest fakt, iż studiowanie w tym kraju jest dla Polaków, jak i pozostałych mieszkańców Unii -darmowe :) To wielka szansa na podszlifowanie języka i zdobycie wspaniałych doświadczeń. Na razie jednak to daleka przyszłość.


czwartek, 8 września 2011

Nauka, nauka, nauka...

W szkole zaczyna się powoli wszystko rozkręcać. Już niedługo posypią się pierwsze oceny. Już zapowiedziano nam kilka drobnych kartkówek no i oczywiście sprawdzian z baroku ... Nie wiem, kiedy do tego przysiądę, bo dzień przed tym testem muszę jechać do sąsiedniej miejscowości, aby uczennicy podstawówki udzielić korepetycji z angielskiego. Ale z czegoś trzeba żyć, jak to mawiają.

Pierwszaki jeszcze są w moim LO dosyć wystraszeni. Przeraża ich nowa szkoła, nowa społeczność, nauczyciele. Rozkręcą się... jeszcze trochę i zacznie się lansowanie. Niestety, w mojej "budzie" było, jest i prawdopodobnie będzie to na porządku dziennym.

Budynek mojego ogólniaka.

Dzisiaj kolejny niemiecki, a więc lekcja, podczas której chowam się najlepiej jak mogę przed wzrokiem swojej nauczycielki. Ale nie dlatego że boję się jej oczu ^^, tylko dlatego, iż niemiecki, to jakby to nazwać... moja pięta achillesowa... Nienawidzę tego języka i nigdy go nie polubię. Chyba nawet wolę język łaciński, którego też mam wątpliwą przyjemność się uczyć.

Kiermasz podręczników. Oczywiście nie jestem na tyle ogarnięty, aby przynieść swe stare książki i sprzedać je pierwszakom. Cóż, pozostaje jeszcze antykwariat, do którego wybiorę się jutro. Muszę bowiem zakupić jakiś podręcznik do biologii. W końcu mam plan : matura 2013 - biologia rozszerzona. A tak dla przypomnienia, jestem w humanie. Nie wiem, co tu robię, więc nie pytajcie mnie o to...