niedziela, 25 września 2011

Seriale, seriale, seriale...

Każdy z nas uwielbia oglądać różnego typu programy telewizyjne, w tym seriale. Ja, jako że jestem wielkim fanem amerykańskiej kultury (tak wiem, wielu uzna to za zapatrywanie tam gdzie nie trzeba), także seriale oglądam amerykańskie. Chyba dlatego, że po prostu polskich produkcji nie trawię. Polski, udany film to często wyjątek... niestety.

Ale do rzeczy, dzisiaj o serialach. Oto mój ranking ulubionych sequeli, programów dokumentalnych, itp. a zaczyna się od....

MIEJSCE 10. 
"The Haunted", polski tytuł- dość niefortunny : "Duchy".
To ciekawe... ale wierzę w duchy, właściwie zawsze w nie wierzyłem. Być może dlatego lubię oglądać nadawany w soboty na ID program. W każdym odcinku, pewna rodzina opowiada o swoich problemach z duchami właśnie. Motyw jest zawsze ten sam - nawiedzony dom, strach, walka o normalne życie, w końcu przepędzenie istoty niematerialnej. Przyznaję, że jest to wciągające i nie zniechęca mnie nawet późna pora nadawania tego programu.  Polecam nawet wielkim sceptykom.



MIEJSCE 9.
"Sex and the city" - polski tytuł  "Seks w wielkim mieście"
Serial ten zacząłem oglądać jakiś czas temu. Niegdyś uważałem, że to coś tylko dla kobiet, albo co gorsza jakiś pornograficzny program typu "Playboy". Obejrzałem jeden odcinek i przyznaję, że dałem się wciągnąć fabule. Ów wielkie miasto, to oczywiście Nowy Jork, do którego kiedyś bez wątpienia się wybiorę (tym bardziej produkcja mnie zainteresowała). Co ciekawe, w USA odcinki są montowane tak, aby nie było widać nawet kawałka nagiego ciała podczas nieco bardziej pikantnych scen (zboki mogą jednak zapomnieć, że w polskie wersji zobaczą orgie seksualne z wszystkimi szczegółami :] ) Nie mniej , wersja polska nie jest tak przemontowana. Całkiem fajny serial, chociaż mimo wszystko bardziej dla kobiet ... 

MIEJSCE  7.
"According to Jim" - polski tytuł to "Jim wie lepiej"
"Jim wie lepiej" to właściwie typowy sequel, serial familijny. Nie przepadam za polskimi sequelami, ale niektóre amerykańskie są bliskie mojemu sercu (tak wiem, mała hipokryzja). Tak jest w przypadku tej "produkcji". Ma w sobie to coś, klimat, który sprawia, że lubię usiąść przed TV z talerzem jakiegoś dobrego jedzenia i oglądając perypetie rodziny Jima, oderwać się od rzeczywistości. Typowo amerykański serial. Ale naprawdę polecam. Choć czasami poziom dowcipu jest tu poniżej krytyki... 

MIEJSCE 6.
Larry King Live czyli po prostu show Larrego Kinga na żywo.
Uwielbiam tego gościa. Jest taki charakterystyczny. Przez tyle lat prowadził wywiady dla CNN. W 2010 został wyemitowany jego ostatni program. Rozmawiał z wieloma gwiazdami, jak Madonna, Michael Jordan, Elizabeth Taylor itp. Ten jego chrypiący głos no i oczywiście szelki. Poza tym sposób prowadzenia wywiadu - przyjrzyjcie się - jest na prawdę świetny.

MIEJSCE 5.
"Grey's Anathomy" czyli polscy "Chirurdzy"
Przyznaję się bez bicia, że tego serialu nie oglądałem już od kilu lat. Pamiętam jednak, iż kiedyś był on obowiązkową pozycją w moim telewizyjnym menu. Bardzo ciekawy, często wzruszający, poruszający tak bliskie nam tematy choroby, cierpienia i niestety śmierci. Nie wiem, czy obecne odcinki też są tak ciekawe, jak niegdyś.

MIEJSCE 4.
"Desperate Housewives"  czyli "Gotowe na wszystko"

Właściwie dużo tym serialu powiedzieć, a raczej napisać nie mogę. Dane mi było obejrzeć tylko kilka odcinków. Z opinii mojej przyjaciółki było to kiedyś  całkiem interesujące. Ale jedynie pierwsze serie były do zjedzenia. W każdym razie po sukcesie, jaki odniosły "Desperate housewives" można wnioskować, że warte jest to obejrzenia. Te kilka odcinków, które widziałem, wystarczyło, bym stwierdził, że można się w tę pełną podstępów i zdrad fabułę z powodzeniem wciągnąć.

MIEJSCE 3.
"House"

Myślę, że w tym przypadku dużo pisać nie muszę :) Kto dzisiaj nie oglądał choćby jednego odcinka tego serialu ?? Błyskotliwe teksty dr House'a, ciekawe losy doktorów i niespotykane przypadki lekarskie. To po prostu trzeba oglądać.

MIEJSCE 2.
"My wife and kids" - "On, ona i dzieciaki".

Jest to mniej znany serial familijny. Dlaczego tak wysoko ? To już w pełni subiektywna ocena. Mam ogromną słabość do komedii i seriali komediowych braci Wayans. Trafiają idealnie w moje poczucie humoru. Serial ten oglądam zawsze przed pójściem do szkoły. Od tego akcentu zawsze zaczynam dzień,  dlatego mam do niego taki sentyment.



MIEJSCE 1. 

-"The Simpsons" czyli nasi kochani "Simpsonowie".
Jedyne co mogę powiedzieć o tej kreskówce to fakt, iż ją kocham. Mógłbym oglądać ją godzinami. Bardzo rozpaczałem, gdy przestałem mieć możliwość oglądania jej na swej kablówce. Pozostaje tylko internet, a na to aż tyle czasu nie mam ;/ Głupkowaty Homer, troskliwa Marge, butny Bart i przykładna Lisa. Ta rodzinka ma w sobie coś fajnego, nieprawdaż ?

Bart jako Michael Jackson. Kojarzycie okładkę albumu "Bad" ^^ ?



- Ex equo " miejsce 1.
"Scrubs" czyli  "Hoży Doktorzy"


Ten serial też mógłbym oglądać bez końca. Gra w nim mój ulubiony aktor - Zach Braff. Po prostu genialny sposób przekazania dowcipu. Wcale nie jest to takie banalne, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Każdemu polecam perypetie JD, Turka i doktora Coxa. Na prawdę, coś fantastycznego :) 

Kilka fotografii by MRÓWA.

Postanowiłem wrzucić kilka fotek robionych przeze mnie jeszcze w wakacje.  Dlaczego one tak szybko minęły... Lubię robić zdjęcia dla przyjemności. Nie zajmuję się tym profesjonalnie, często przerabiam zrobione fotki. Lubię, gdy patrząc na wykonane zdjęcie jestem po prostu uszczęśliwiony tym co widzę.

 Powyższe zdjęcie nazwałbym "macdonaldyzacja". Zastanawiam się, czy moje fotografie nie zmierzają czasami powoli w kierunku fotograficznego turpizmu. No bo właściwie, co jest takiego fajnego w śmieciach z MacDonalda ? Mnie to zainteresowało. Nie podoba mi się fakt, iż rzucamy wszystko gdzie popadnie i postanowiłem utrwalić to na tym zdjęciu.


To zdjęcie też mi się podoba - nie wiedzieć czemu, ale lubię robić takie fotki, no wiecie - wśród chrząszczy i traw.

 Powyższe zdjęcie z kolei zrobione zostało podczas wakacyjnego pobytu nad morzem. Zachody słońca są czymś nieziemskim. Dodatkowo ten koń, który dodał tyle klimatu tej fotografii. Co ciekawe, akurat wtedy nie miałem przy sobie aparatu, więc zdjęcie jest robione telefonem o aparacie 3,2 Mpx :)
Jak już niegdyś pisałem, uwielbiam fotografować niebo. Czasem chmury układają się tak dziwnie, a zarazem wspaniale, że nie sposób oprzeć się pokusie wyjęcia aparatu...

Wspaniały widok, prawda ?

Z tego zdjęcia jestem dumny. Moje ulubione, po prostu mi się podoba, choć przedstawia tylko jarzębinę i to jarzębinę o robaczywych liściach.

Pewnie zapytacie co to... Otóż, są to dwie malutkie śliweczki, lub coś do śliwek podobnego. Spodobało mi się, więc zrobiłem fotkę...

Oczywiście ziemia nie jest czerwona. To tylko filtr :)
No ale chmury znów fajne, prawda ?

No i jeden z mych ulubionych motywów - czyli kolejne zdjęcie na zbożowo.

poniedziałek, 19 września 2011

Matura i studia. Czyli nasza przyszłość.

Jak już wspominałem na tej stronie, maturę będę pisał w 2013 roku. Na dzień dzisiejszy, na deklaracji maturalnej wybrałbym rozszerzony język polski, konieczną podstawę z matmy, rozszerzenie z wosu. Oprócz tego myślę też o rozszerzeniu z biologii, do której musiałbym przygotować się sam.

Większy problem stanowi jednak nie sama matura i zdawane na niej przedmioty, a moja dalsza przyszłość. Nie wiem bowiem, jaki kierunek studiów miałbym wybrać. Co prawda interesuję się nieco psychologią i myślę o wybraniu specjalizacji takiej jak psychologia biznesu, bądź reklamy. Mimo to, wewnętrzny niepokój pozostaje - czy po tych studiach, i otrzymaniu tytułu magistra, znajdę gdziekolwiek zatrudnienie. Oczywiście w dzisiejszych czasach, dyplom niczego nie gwarantuje, ale istnieją tzw. przyszłościowe kierunki... Psychologia na pewno jednak do nich nie należy. Kolejny pomysł to dziennikarstwo. Tutaj problemem jest fakt, iż można to studiować jedynie 3 lata  i jedyne co się otrzymuje, to licencjat. To wg mnie zdecydowanie za mało... Może jednak administracja, albo biotechnologia. Nie mam żadnego pomysłu i to frapuje mnie najbardziej.


Psychologia to kierunek, który na pewno by mnie zainteresował. Jednak jak to jest z tą pracą psychologa?

Wydaje mi się, że na dziennikarza się jednak nie nadaję. Poza tym perspektywa jedynie 3 lat nauki... Marny pomysł.

A może by tak biotechnologia ? Podobno w Polsce nie ma na to warunków. Nasz kraj jest "sto lat za murzynami" w tej dziedzinie nauki. To też mnie nie zachęca...


Kurczę, jeszcze ta matura... jej widmo nadciąga co jakiś czas i pustoszy mój umysł. To nienormalne.

piątek, 16 września 2011

Szkoła i pieniądz...

W szkole jest coraz trudniej. Nadal nie potrafię wejść w ten szkolny rytm, albo po prostu plan jest ułożony w taki sposób, że nie odpowiada mojemu zegarowi biologicznemu...:) Na nic nie mam siły, ani ochoty. Jestem senny, zaraz po przyjściu ze szkoły. Ale nie o tym chce pisać.

We wtorek udzieliłem pierwszych korepetycji z angielskiego. Uczeń, to dziewczyna, która chodzi do 6 klasy. Niestety, tak jak przypuszczałem, nie jest dobrze. Powiedziałby wręcz, że fatalnie. Ale co tam, ważne, że jakieś pieniądze zarabiam, na drobne wydatki w sam raz. Poza tym mam nadzieję, podnieść nieco tę dziewczynę z dwójki na może 3, albo 4... Czas pokaże, czy zrobi postępy.

Za godzinę, mam kolejne spotkanie... Zaraz po tej godzinnej męczarni jadę z powrotem do centrum miasta (z którego wróciłem 1,5 h temu), bo mam zamiar zakupić książkę pt. "Ameryka nie istnieje" Wojciecha Orlińskiego. Jestem ciekaw, czy te wszystkie rekomendacje i nazwanie jej książką podróżniczą roku ma swe odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Gdy tylko przeczytam tę pozycję, oczywiście na blogu pojawi się krótka recenzja i moje wrażenia na jej temat.

niedziela, 11 września 2011

Najstarsze miasto w Polsce - Kalisz.

Znużony nauką geografii i przygotowywania materiałów do korepetycji, postanowiłem wybrać się do jakiegokolwiek polskiego miasta, w którym nie byłem. Godzina 14, a mnie się zachciało wyjazdu, ale cóż... jak sumienie wzywa ...Potem wracałem "po ciemku" z mieszanymi uczuciami o miejscu, które odwiedziłem -  Kaliszu.

Tak prezentuje się główny rynek miasta. Nie wiem, być może ze względu na wysoką temperaturę, nie pachniało najładniej :( Zadziwiła mnie ilość osób spacerujących, siedzących i jeżdżących  po placu.

Ratusz usytuowany w centrum Starego Miasta.

Kościół w drodze do Kalisza. Gdy wszedłem, jakiś facet od razu zamknął całkiem ładny  budynek. Miałem małego pecha ...

Ratusz po raz drugi. Widać liczne "ogródki", gdzie nie brakuje smakoszów piwa. Ale przecież było 3o stopni,  więc nie ma się czemu dziwić...



Miejsce roztsrzelania nijakiego księdza Pawłowskiego. 



W drodze powrotnej. Fantastyczny zachód słońca...
Był to na prawdę fajny widok, choć fotografia tego nie oddaje ...
Jeden z wielu kościołów w tym mieście. Właściwie nic specjalnego. Bardziej przypomina chyba lożę masońską, cóż...


Narobiłem więcej fotek, ale nie różnią się one zbytnio od powyższych, w związku z czym ich nie dodałem...

Mimo tego, iż nie zdążyłem poznać tego miasta dokładnie ( ze względu na późną porę) polecam jego odwiedziny . W końcu to najstarsze miasto w Polsce. Przynajmniej tak się przyjmuje. Uważam, że miasto ma dobrze rozwinięty system infrastruktury...

piątek, 9 września 2011

It's getting better...

Jak każdy mam marzenia, które bardzo chcę zrealizować. Jednym z największych, jest wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Liczę na to, że kiedy skończę już liceum, napiszę maturę i będę studiował,  znajdę czas na wyjazd z programem "Work and travel". To byłoby fantastyczne przeżycie. Jeśli nie uda mi się  podczas studiów, na pewno nie zrezygnuję i pojadę po ich ukończeniu.

Można powiedzieć, iż jak wiele osób chciałbym, aby spełniło się moje American Dream :)
Uwielbiam klimat panujący w tym kraju, kulturę, mentalność zamieszkujących to miejsce ludzi. Marzy  mi się wyprawa do Californi i Nowego Jorku. Wiem  na pewno, że kiedyś te marzenia zamienią się w rzeczywistość. A teraz piosenka, która nie wiedzieć czemu, kojarzy mi się bardzo ze Stanami. 

Cass Elliot - "It's getting better"

W USA mieszka mój wuj, więc nie byłoby problemu z noclegiem itp. Gorzej z otrzymaniem wizy, ale zobaczymy co czas przyniesie. Na razie wolę wierzyć, że niedługo będzie mi dane odwiedzić Wielki Kanion,  most Brooklyński czy Statuę Wolności...


Wielce prawdopodobne, że na studia wyjadę zaś do Szkocji. Interesujący jest fakt, iż studiowanie w tym kraju jest dla Polaków, jak i pozostałych mieszkańców Unii -darmowe :) To wielka szansa na podszlifowanie języka i zdobycie wspaniałych doświadczeń. Na razie jednak to daleka przyszłość.


czwartek, 8 września 2011

Nauka, nauka, nauka...

W szkole zaczyna się powoli wszystko rozkręcać. Już niedługo posypią się pierwsze oceny. Już zapowiedziano nam kilka drobnych kartkówek no i oczywiście sprawdzian z baroku ... Nie wiem, kiedy do tego przysiądę, bo dzień przed tym testem muszę jechać do sąsiedniej miejscowości, aby uczennicy podstawówki udzielić korepetycji z angielskiego. Ale z czegoś trzeba żyć, jak to mawiają.

Pierwszaki jeszcze są w moim LO dosyć wystraszeni. Przeraża ich nowa szkoła, nowa społeczność, nauczyciele. Rozkręcą się... jeszcze trochę i zacznie się lansowanie. Niestety, w mojej "budzie" było, jest i prawdopodobnie będzie to na porządku dziennym.

Budynek mojego ogólniaka.

Dzisiaj kolejny niemiecki, a więc lekcja, podczas której chowam się najlepiej jak mogę przed wzrokiem swojej nauczycielki. Ale nie dlatego że boję się jej oczu ^^, tylko dlatego, iż niemiecki, to jakby to nazwać... moja pięta achillesowa... Nienawidzę tego języka i nigdy go nie polubię. Chyba nawet wolę język łaciński, którego też mam wątpliwą przyjemność się uczyć.

Kiermasz podręczników. Oczywiście nie jestem na tyle ogarnięty, aby przynieść swe stare książki i sprzedać je pierwszakom. Cóż, pozostaje jeszcze antykwariat, do którego wybiorę się jutro. Muszę bowiem zakupić jakiś podręcznik do biologii. W końcu mam plan : matura 2013 - biologia rozszerzona. A tak dla przypomnienia, jestem w humanie. Nie wiem, co tu robię, więc nie pytajcie mnie o to...

Dance

Postanowiłem, że wybiorę się na zajęcia z tańca. Być może nigdy bym się na taki krok nie zdecydował, gdyby nie fakt, iż nazwa owego tanecznego kursu brzmi "Tańcz jak Michael Jackson".  Myślę, że to wspaniały pomysł na poznanie nowych, ciekawych ludzi, oderwanie się od codziennych obowiązków no i of course poczucie bliższej więzi z twórczością Jacksona. Raz w tygodniu, dokładnie w środy, mam zamiar uczęszczać do Urban Dance Zone, bo tak nazywa się  szkoła tańca. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, zajęcia prowadzi nijaki Vanil, podobno całkiem fajny gość.. Już na jeden z ostatnich dni września przewidziane jest pierwsze spotkanie.
 Nie mogę się doczekać. Jeśli nadal jest tak, jak było, to na zajęciach ćwiczy się układy do piosenek Jacksona... Do kilku z nich choreografie już potrafię, więc na pewno nie będę kompletnym laikiem...

wtorek, 6 września 2011

Literatura

Dzisiaj w "literaturze" piękny wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Nie jest trudny w odbiorze, nie uderza też w jakiś megapoważny temat, natomiast jest w pewien sposób fantastyczny. Wiersz, apostrofa przemawia do mnie bardziej, niż wysublimowane dzieła wielkich poetów baroku, czy romantyzmu. Działa na moją wyobraźnię, poza tym styl, w jakim jest napisany oddaje mój gust jeśli chodzi o literaturę piękną...

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

Konstanty Ildefons Gałczyński

10 rocznica ataków na WTC.

Już za kilka dni, świat będzie obchodzić 10. rocznicę zamachów na World Trade Center. Te tragiczne chwile przeszły do historii, jako początek wielkiej wojny Stanów Zjednoczonych z Al-Kaidą. Co zmieniło się od momentu, w którym oczy całego globu skupione były na dwóch nowojorskich budynkach, które w kilka chwil zamieniły się w kupę gruzu...


Dokładnie 11 września 2001 roku wszyscy z niedowierzaniem patrzyliśmy, jak historia pisze się na naszych oczach. I bez wątpienia, widok ten każdy z nas wyjątkowo dotkliwe odczuł, zarówno wtedy, jak i w ciągu następnych dziesięciu lat, kiedy to donoszono o kolejnych przejawach terroryzmu. Ten tragiczny dzień niewątpliwe przeszedł do historii. Od tego momentu nic nie było takie jak dawniej. Rozpoczęła się wojna... wojna z jakże groźną Al-Kaidą. I choć przywódca tej terrorystycznej organizacji - Osama Bin Laden został zabity, nadal nie możemy czuć się w 100 procentach pewnie na ulicach tak europejskich, jak i amerykańskich miast. 

Żyjemy w czasach, kiedy wszystko wydaje się być obrócone do góry nogami. Brak jakiegokolwiek porządku, ładu... Ciągle wojny i konflikty, zarówno na tle rasowym, religijnym, jak i  narodowym. Od 11 września wydarzyło się tak wiele. Można rzec, że ataki na WTC były jedynie pierwszym etapem długoletniej, postępującej anarchii. Bo jak wytłumaczyć bomby w metrach, ataki na lotniskach, czy choćby ostatni akt terroryzmu na norweskiej wyspie...

Miejmy nadzieję, że ludzie w końcu zrozumieją, że każdy jest równy, i że najważniejsze jest to, aby utrzymać pokój i wzajemny szacunek, a wtedy wszystko będzie w jak najlepszym porządku.


Oto krótka informacja, nt przewidzianych filmów pochodząca ze strony wiadomosci24.pl
"W 10. rocznicę zamachu terrorystycznego na USA, Polska Telewizja Publiczna wyemituje film dokumentalny BBC: "11 września - stan wyjątkowy". Obraz został poświęcony wspomnieniom członków rządu USA, dowódców wojskowych oraz ratowników. W dokumencie zarejestrowano również opinie zwykłych ludzi dotyczące tragedii z 2001 roku. Film będzie można obejrzeć o godz. 22.55 na TVP2."
     


Cięta riposta i pewność siebie...

Dzisiaj postanowiłem napisać coś w związku z poruszanym już na tym blogu tematem rozwoju osobistego. Jak już wspominałem, często odwiedzam stronę Michała Pasterskiego. Mam nadzieję, że nie obrazi się , iż udostępniam na swym blogu adres jego strony- "świadomie o rozwoju osobistym". Będę również pisał to, o czym wiem z własnego doświadczenia.

1. Któż z nas nie chciałby zabłysnąć w towarzystwie innych ludzi jakąś wspaniałą ripostą ? Często, ktoś powie nam ostre słowa, a my kompletnie nie mamy pojęcia co odpowiedzieć i wychodzimy na słabego człowieka. Otóż tę pustkę w głowie, można pokonać. Na michalpasterski.pl  przeczytać można artykuł, jak tego dokonać. Gorąco polecam  tekst...

                                                                Zostań mistrzem ciętej riposty.

2. Druga sprawa to zwiększenie swojej pewności siebie. Otóż sam borykam się z tym problemem. Co prawda nie jestem typem zakompleksionego człowieczka, bez żadnej odwagi do walki o siebie, jednak często czuję się w wielu kwestiach gorszy od innych, co sprzyja zmniejszaniu poziomu pewności siebie.

Aby to pokonać, po pierwsze...
     Przestań bać się nowych i stresujących sytuacji. Nasz mózg jest wspaniałym narządem, jednak ma manierę wyolbrzymiania pewnych sytuacji. Kiedy boisz się -dajmy na to -odpowiedzi ustnej z jakiegoś przedmiotu, wszystkie myśli kołaczą Ci w głowie, Twoje ciało drży, a ręce się pocą. Otóż nie musi tak być. Bardzo skuteczną metodą jest wyobrażenie sobie najgorszej z możliwych sytuacji. Np. jutro muszę obronić pracę magisterską i bardzo się stresuję. Wystarczy, że wyobrażę sobie, jak nie potrafię skleić słowa, komisja się ze mnie śmieje i dostaję najgorszą z możliwych ocen i ...zaakceptować to. Pozwalam na to... Wówczas napięcie spada ... Nasza wizualizacja może być całkowicie absurdalna (wiemy, że mimo wszystko aż tak źle nie będzie, ale im bardziej abstrakcyjna i fatalna wyobrażana sytuacja, tym lepiej) - to na prawdę działa. Sprawdzałem na sobie...

Kolejna ważna porada to....
   Powtarzaj sobie w myślach, że to Ty kształtujesz swoją rzeczywistość. To Ty masz wpływ na to, jak dana rzecz (np. przemówienie) będzie wyglądać. Przejmuj inicjatywę w wielu kwestiach, nie bój się zabrać głosu w sprawie, z którą się nie zgadzasz. Co więcej, uśmiechaj się do ludzi - nawet do tych, których widzisz pierwszy raz. Spójrz im w oczy, ale z miłą aurą, aby się dany człowiek nie wystraszył ^^... zapewne ta osoba spuści wzrok, ale to nic... to oznacza, że jesteś otwarty, a on/a jest pod Twoim wpływem.


  Mało tego... ćwicz przed lustrem gesty, przemowy i przykładowe  rozmowy, konwersacje. Poczujesz się bardziej komfortowo w sytuacjach, wymagających od Ciebie większego zaangażowania. Chwal się swoimi atutami, oczywiście bez przesady, przed lustrem komplementuj swój wygląd.

 Nie przejmuj się, że nie wszyscy Cię lubią. Często jest to po prostu oznaka, że jesteś lepszy od danej osoby i jej pozycja w grupie innych ludzi jest zagrożona. 

 Nigdy nie zastanawiaj się, "co inni pomyślą". Liczy się tylko to, co Ty pomyślisz o sobie... Ubieraj się tak, abyś czuł się w pełni komfortowo, żyj wybranym stylem życia, słuchaj lubianej przez siebie muzyki. Nie staraj się na siłę dopasować do grupy osób o innych upodobaniach.

GENERALNIE "Bądź sobą i pamiętaj, że każdy z nas - również Ty jest wyjątkowy. Co ważniejsze, będziesz lub jesteś tym, kim zechcesz być, a najważniejsze to skromność."



Michael Jackson

Tak jest, chcę w tej notce napisać o jednym z ważniejszych osób w moim życiu. Ta persona jest inicjatorem mojej przemiany, jest główną inspiracją moich działań. Jego muzyka daje mi wiele radości i wprawia w euforię. Poza tym przesłanie, jakie niosą jego utwory i działania jest niesamowite.
Wiem, wiem, nie każdy go lubi i oczywiście wszyscy mają do tego prawo. Owszem, miał operacje plastyczne, do których z resztą się przyznawał. Na pewno się jednak nie wybielał. Chorował bowiem na rzadką dolegliwość skóry- vitiligo - jeśli ktoś nie wie, co to jest, niech poczytaj tutaj. Może i czasami zachowywał się ekscentrycznie, ale przecież to  dobrze, bo każdy z nas jest wyjątkowy, tym bardziej Michael - największy artysta ostatnich dekad.

Michael Joe Jackson urodził się 29 sierpnia 1958 roku w Gary, w stanie Indiana. Miał 5 braci i 3 siostry. Razem z rodziną mieszkał w malutkim domku, przy Jackson Street (obecnie)
Michael już w wieku kilku lat zaczął występować na scenie. Razem z braćmi - Tito, Jermainem, Jackiem i Marlonem, mały Michael podróżował po USA, śpiewając takie przeboje jak "I want you back" czy "ABC". 
The Jackson 5, czyli ich rodzinny zespół odniósł ogromny sukces i zdobył wielką popularność. Amerykanie przez kilkanaście lat mogli podziwiać piątkę Jacksonów na scenie (pod koniec lat siedemdziesiątych miejsce Jermaine'a zajął Randy).
Pierwszą solową płytą dorosłego Michaela było "Off the wall", które przyjęło się w Stanach całkiem nieźle. Jednak nikt nie przypuszczał, że ten  dobrze zapowiadający się młodzieniec, w roku 1983 wyda przełomowy jak się okazało album "Thriller" (w 2009 roku podano, że płyta ma obecnie status 109 mln sprzedanych egzemplarzy). Najpierw był niesamowity teledysk do tytułowej piosenki, który trwał ponad 14 minut. Później fantastyczny występ do "Billie Jean" podczas 25 rocznicy wytwórni Motown. Następnie "Beat it".
Jackson już wtedy miał miejsce w historii muzyki. Jednak na tym wspaniałym albumie się nie skończyło....
Potem przyszedł koniec lat 80-tych i Król Popu wydał kolejny longplay "Bad". Aż 7 kawałków znalazło się w pierwszej dziesiątce Hot Billboardu. "Bad", "Dirty Diana", czy "Smooth Criminal" to tylko niektóre ze wspaniałych piosenek z tej płyty. Jackson był wtedy potęgą w świecie popkultury. Jego koncerty przyciągały miliony widzów.
Kolejne krążki także cieszyły się wielką popularnością, choć nie osiągnęły takiego nakładu jak "Thriller", czy "Bad".
W roku 1991 Michael wydał płytę "Dangerous", na której znalazły się takie hity jak "Black or white", czy wzruszająca piosenka "Heal the world". Następnie było "History", "Blood on the dancefloor" oraz "Invincible"



W latach 90-tych pojawiło się pierwsze oskarżenie o pedofilię. Później również w 2003 roku. Mimo, że Michaela całkowicie uniewinniono, media nadal traktowały Jacksona jako niebezpiecznego dla dzieci. Dopiero śmierć muzyka w 2009 roku przyniosła odpowiedź na pytanie, jak było na prawdę. Okazało się, że Jordan Chandler -rzekoma ofiara, musiała kłamać, bo nakazał mu to ojciec, który chciał wyłudzić od Michaela pieniądze. Udało mu się ... jednak 20 milionów dollarów nie przyniosły staremu Chandlerowi szczęścia - tuż po śmierci Michaela, mężczyzna popełnił samobójstwo. Druga sprawa o molestowanie również okazała się próbą wyłudzenia pieniędzy. Mimo uniewinniena, proces bez wątpienia zniszczył Michaela. Do końca swojego życia, artysta nie mógł wrócić do normalnego funkcjonowania... Uzależnił się od leków nasennych i przeciwbólowych. Zmarł mając zaledwie 51 lat na atak serca.

"Nie ma dla mnie nic ważniejszego niż dawanie ludziom szczęścia i odwracanie ich uwagi od codziennych trosk i problemów!"

"Jeśli jesteś kochany w momencie przyjścia na świat, a także w tym, gdy z niego odchodzisz, to jest OK. Wtedy wszystkie inne rzeczy, które wydarzyły się w twoim życiu, nie stanowią już problemu..."

"Mówią, że niektórych gwiazd, które widzimy na niebie, tak naprawdę już tam nie ma. Ich światło płynie do nas przez miliony lat, a my patrząc na niebo, spoglądamy w przeszłość, w minioną chwilę, kiedy gwiazdy wciąż tam były. „Co robi gwiazda, gdy przestanie świecić?” – pytam samego siebie. „Może umiera?”. „O, nie!” – odpowiada głos w mojej głowie. „Gwiazda nigdy nie umiera. Gwiazda po prostu zamienia się w uśmiech.”


Nieważne ile razy przyjdzie wam wykonywać tę samą rzecz róbcie ją dopóty, dopóki nie zostanie dobrze zrobiona. Wierzcie w siebie niezależnie od tego, ile negatywnej energii ciągnie was w dół. Odrzućcie ją i pamiętajcie będziecie tylko tymi, którymi chcecie być. A najważniejsze, po stokroć najważniejsze, jest pozostanie skromnym. Tak skromnym jak nowo narodzone dziecko. Być może swojemu talentowi zawdzięczać będziecie siłę czy władzę nad ludźmi, ale nigdy nie dajcie się ponieść pysze ani dumie. To zguba ludzkości. "
Gdy tylko pobiłem rekordy sprzedaży – rekord Elvisa Presleya, rekord Beatlesów – gdy tylko to się zaczęło, nazwali mnie dziwolągiem, homoseksualistą, pedofilem. Powiedzieli, że się wybieliłem. Zrobili wszystko, by zwrócić przeciwko mnie opinię publiczną. To konspiracja. 


Michael Jackson na zawsze będzie moim idolem i wzorem do naśladowania...