piątek, 16 września 2011

Szkoła i pieniądz...

W szkole jest coraz trudniej. Nadal nie potrafię wejść w ten szkolny rytm, albo po prostu plan jest ułożony w taki sposób, że nie odpowiada mojemu zegarowi biologicznemu...:) Na nic nie mam siły, ani ochoty. Jestem senny, zaraz po przyjściu ze szkoły. Ale nie o tym chce pisać.

We wtorek udzieliłem pierwszych korepetycji z angielskiego. Uczeń, to dziewczyna, która chodzi do 6 klasy. Niestety, tak jak przypuszczałem, nie jest dobrze. Powiedziałby wręcz, że fatalnie. Ale co tam, ważne, że jakieś pieniądze zarabiam, na drobne wydatki w sam raz. Poza tym mam nadzieję, podnieść nieco tę dziewczynę z dwójki na może 3, albo 4... Czas pokaże, czy zrobi postępy.

Za godzinę, mam kolejne spotkanie... Zaraz po tej godzinnej męczarni jadę z powrotem do centrum miasta (z którego wróciłem 1,5 h temu), bo mam zamiar zakupić książkę pt. "Ameryka nie istnieje" Wojciecha Orlińskiego. Jestem ciekaw, czy te wszystkie rekomendacje i nazwanie jej książką podróżniczą roku ma swe odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Gdy tylko przeczytam tę pozycję, oczywiście na blogu pojawi się krótka recenzja i moje wrażenia na jej temat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz