poniedziałek, 5 września 2011

Pierwsze lekcje...

Taa... dziewięciogodzinny dzień zmagań w szkole. Jakoś to przeżyłem, ale na ostatnich zajęciach nie kontaktowałem już zupełnie... Mam nadzieję, że zmienią nam plan. Liczba zerówek nadal przeraża. Ilość zajęć w szkole, dodatkowych kółek, i innych rzeczy jest ogromna, ale jak już się wpadnie w wir pracy, to jakoś zleci... byle do świąt, później do matur, a potem wiadomo, do kolejnych wakacji, które zapowiadają się wyjątkowo, ale na myślenie o nich jest  zdecydowanie za wcześnie... :(

Pierwszy raz w tym roku szkolnym wstawałem o 5 rano. Było jak zwykle, brak jakichkolwiek ogarniętych reakcji życiowych. Automatyzm picia kawy, jedzenia śniadania, mycia się itp. ^^ Potem przywlokłem swoje ciało na przystanek, a gdy przyjechał autobus wpakowałem się na jedyne wolne miejsce, które zostało... A co tam, w końcu byłem szybszy od pozostałych.


Często mam ochotę rozbić budzik. Powstrzymuje mnie jedynie fakt, że ten budzik jest moim telefonem, i rozbicie go byłoby nieco lekkomyślnym posunięciem ...

Dobra, dobra... na razie mimo wszystko zapał do pracy pozostaje, a to oznaka, że nie jest w cale tak źle. Jutro typowo humanistyczny dzień pracy, bo 3 polskie, historia, informatyka (wyjątek) no i wspaniałe okienko, czyli godzina wolna, podczas której nie mogę nawet opuścić budynku mojego "zacnego" liceum, aby wpaść do Mac'a, czy do czego tam jeszcze bym wymyślił...

Wytrwałości wszystkim uczniom na rok szkolny 2011/12 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz